Greenwashing, czyli jak firmy myją się ekologią i robią z klientów debili
Zacznijmy od tego, czym jest greenwashing, żebyśmy mogli dobrze zrozumieć o co chodzi z ekościemą. Mianem greenwashing możemy nazwać działania firm polegające na pozornej ekologii i pomaganiu planecie. Czy nie jest głupim zachowaniem to, że mimo iż tak naprawdę takie firmy mają gdzieś dobro planety to i tak chwalą się swoimi „bio” produktami? Bo czy naprawdę powinni używać takich sformułowań jak „bio”, „Eco” lub „green”, gdy tylko jedna z linii produktów jest bardziej ekologiczna? Dlaczego mamy obniżać standardy? Dlaczego takie firmy są chwalone za produkty z formułą wegańską, nietestowane na zwierzętach lub tworzone z materiałów z recyklingu? Czy nie powinno być to standardem dużych marek?
Duże korporacje robią często ze swoich konsumentów debili „wciskając im”, że na przykład papierowe słomki lub talerze w ich restauracjach są takie ekologiczne. Jest to po prostu ekościema. Papierowe słomki muszą spełniać masę kryteriów, aby można było używać ich w restauracjach. Maszyny je produkujące są w stanie wytworzyć w tym samym czasie o 10 razy mniej słomek papierowych niż tych plastikowych. Tym samym zużywa się dużo więcej energii, wody i innych surowców. Czy to naprawdę takie ekologiczne? Dodatkowo o ironio, papierowe słomki są zdatne do recyklingu tylko wtedy gdy nie są używane. Wiele zakładów nie przyjmuje papieru, który zanieczyszczony jest żywnością, a używane słomki bez wątpienia takie są. Wprowadzenie do dużych sieciówek papierowych słomek to po prostu ekościema i robienie idiotów z konsumentów. Dużo lepszym i bardziej ekologicznym rozwiązaniem byłoby po prostu zrezygnowanie ze słomek całkowicie, możemy po prostu pić ze szklanek.
Kolejnym absurdalnym rozwiązaniem wprowadzanym przez na przykład sklepy, są torby na zakupy z grubego plastiku. Marki bronią się faktem, że są one wielorazowego użytku. Bądźmy jednak ze sobą szczerzy, wielu z klientów kupuje takie torby na prawie każdych zakupach, bo nie mają wyrobionych jeszcze nawyków noszenia ze sobą toreb na zakupy lub idą na zakupy „tylko po dwie rzeczy”, a wychodzą z pełnymi koszykami. Przy produkcji grubych plastikowych siatek tworzy się takie same zanieczyszczenia jak w przypadku produkcji cienkich jednorazowych siatek, ale w znacznie większej ilości. Dodatkowo plastikowe torby wielorazowego użytku rozkładają się dłużej niż te jednorazowe. Sklepy szczycą się takimi „Eco” rozwiązaniami, a nie pomyślą o wprowadzeniu papierowych woreczków na warzywa i owoce, które są zdatne do recyklingu lub kompostu.
Jako konsumenci musimy być bardziej czujni na takie zachowania, a przede wszystkim musimy chcieć je zauważać. Dla wielu klientów wielkich korporacji wygodne jest niezwracanie uwagi na takie „drobiazgi”. Dzięki temu mogą później umyć ręce od problemu i powiedzieć „ale ja nie wiedziałem”, „przecież marka mówiła, że jest to eko więc musi takie być!”. Greenwashing bez wątpienia jest to duży problem, ale jest to problem do rozwiązania, jeśli ludzie zaczął się interesować. Wywieranie presji na korporacjach, aby faktycznie coś zmieniły, może dużo dać, bo jeśli my będziemy chcieli zmian, to oni będą musieli się dostosować. Mimo że może się wydawać niewielkim czynem odmówienie kupna plastikowej siatki wielorazowej lub odmówienie słomki papierowej w swoim ulubionym fast-foodzie, to tak naprawdę może zmienić to tak wiele.

