EntertainmentFEATUREDTechnologyUncategorized

Spotify Wrapped samo się zawinęło. Błędy i problemy na fali uwielbianego przez ludzi muzycznego podsumowania roku.

Jesteśmy w teorii już dwa miesiące po ujawnieniu tak wyczekiwanego przez użytkowników aplikacji Spotify podsumowania roku, zwanego również Wrapped. Jednak zamiast uczucia sentymentalności względem roku zmian z muzyką, pozostał niesmak i krzywe spojrzenia przy samym wspomnieniu aplikacji. Otóż wokół mogliśmy usłyszeć głównie głosy rozczarowania i stałe porównania do innych aplikacji społecznościowych. Tylko w sumie dlaczego?

Spotify Wrapped to nic innego jak roczne podsumowanie przesłuchanej w aplikacji muzyki, które pierwszy raz ukazało się już w 2015 pod nazwą „Year in Music”. Od tamtej pory stał się najbardziej wypatrywanym wydarzeniem na całym świecie, bo każdy z chęcią przygląda się jak bardzo ich gust muzyczny zmienił się na przestrzeni roku. Zawiera ono łączną liczbę wysłuchanych minut jak i utworów, które stały się coroczną konkurencją pośród zagorzałych melomanów, 5 najczęściej słuchanych twórców oraz utworów. Taka przynajmniej jest podstawa.

Spotify co roku raczy nas wizualną ucztą dodając do podstawowego kompletu nowe kategorie, które witane są entuzjazmem oraz pozytywnym zaskoczeniem, bo w sumie na to pracowali użytkownicy korzystając tyle czasu z aplikacji. Na obecną chwilę, ogromne wrażenie wywarło podsumowanie z roku 2023, które zawiera nasze topowe gatunki muzyki w postaci ogromnej kanapki, czy chociażby traktuje nas jak „zodiakary” i przedstawia naszą osobowość niczym w horoskopie na bazie zebranych danych ze słuchania.

I sądzę, a nawet jestem przekonana, że ta opinia się zmieni, bo Wrapped 2024 to klapa. Zniecierpliwiony tłum, kiedy nareszcie otrzymał swoje podsumowanie wylał na korporację falę krytyki. Spowodowane jest to ubogą grafiką, niezbyt kreatywnymi kategoriami, czy dość mylnymi statystykami z czym sama się zgodzę. W twórców uderzają oskarżenia, jakoby podsumowanie miało być stworzone przez sztuczną inteligencję. Wskazują na to bezsensowne tytuły „motywu” miesiąca oraz utwory bądź wykonawcy przedstawieni jako top 5 a wcale w rzeczywistości nimi nie są, porównując chociażby panel o ilości razy przesłuchanej piosenki.

Spotify ma twardy orzech do zgryzienia, bo w ślad za nimi inne media społecznościowe dokonały podsumowań, które zawiedzeni abonamenci uważają za wielokrotnie lepsze i bez wahania porównali do zaprezentowanej klapy.

Miejmy nadzieję, że zajście będziemy mogli podsumować jako „pink pilates princess strut pop”, który zdominował mój wrzesień i posłuchamy wspólnie Chapell Roan dla załagodzenia sytuacji.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *