Recenzja filmu „Pierwsza strona” (2003)
Recenzja filmu „Pierwsza strona” (2003)

Film „Pierwsza strona” w reżyserii Billy’ego Raya porusza istotny temat odpowiedzialności
oraz etyki w pracy dziennikarza.Film opowiada prawdziwą historię młodego dziennikarza
Stephena Glassa,najmłodszego dziennikarza zespołu renomowanego magazynu politycznego
„The New Republic”. który bardzo szybko zdobywa ogromną sławę dzięki swoim świetnie
brzmiącym artykułom. Jego kariera rozwija się błyskawicznie, aż do momentu,gdy nowy
redaktor ma poważne podejrzenia co do jego tekstów.Film pokazuje, jak media i środowisko
dziennikarskie reagują, gdy prawda wychodzi na jaw, oraz jakie konsekwencje ponosi
człowiek oskarżony o oszustwo.
Przyznam, że oglądałam ten film dwa razy i za pierwszym razem nie poruszył mnie
zbytnio.Jeśli pisałabym te recenzję po pierwszym seansie oceniłabym go na 4/10 może
5.Dopiero po głębszym poznaniu prawdziwej historii, na której się opiera, mogę uznać go za
ciekawy. Uważam jednak, że filmy już przy pierwszym seansie powinny zainteresować widza.
Narracja prowadzona jest zbyt mało dynamicznie, a historii brakuje nieco akcji.
Muszę jednak oddać mu to, że pod względem technicznym i aktorskim jest bardzo dobry.
Hayden Christensen w roli Stephena Glassa wykonuje świetną pracę. Wiarygodnie oddaje
sposób, w jaki ludzie zachowują się, gdy kłamią i są pod presją — podczas seansu możemy
wręcz odczuć jego napięcie. Podoba mi się również aspekt pokazujący, że ludzie czasem tak
bardzo potrzebują uznania, iż zaczynają patologicznie kłamać, aby je zdobyć. Sekwencja, w
której Stephen wyobraża sobie, że opowiada studentom o tym, jak zdobył sławę, jest moim
zdaniem dobrą metaforą działania umysłu kłamcy, co obserwujemy przez cały film.
Film pokazuje również, jak długo potrafimy wierzyć jakiejś osobie i ją bronić tylko dlatego, że
ją lubimy i jest charyzmatyczna — tak samo jak zespół dziennikarzy, z którymi pracował
Stephen. Pomimo upływu ponad 20 lat od premiery „Pierwsza strona” nadal pozostaje
bardzo aktualna, być może nawet bardziej niż w 2003 roku, ponieważ współczesne
dziennikarstwo jest pełne fałszywych narracji. Zasmucające jest to, że kiedyś prawdziwość
artykułów można było potwierdzić zdjęciami, jak mówi Gloria w jednej z ostatnich scen: „Nie
można wymyślić ludzi, których musisz sfotografować” ,cóż dziś już można i to z
przerażającą łatwością.Skłania to do refleksji nad współczesnym dziennikarstwem oraz
potrzebą weryfikowania tego, co czytamy, nawet w najbardziej zaufanych gazetach,nie
wspominając o internecie,który pewnie dla większości ludzi jest teraz głównym źródłem
informacji.
„Pierwsza strona” dobrze oddaje realne wydarzenia i uważam, że jest to dobry film, jednak
brakuje mu dynamiki i akcji szczególnie w drugim akcie. Dla zwykłego widza, który nie zna
prawdziwej historii lub nie interesuje się dziennikarstwem, może on nie być wystarczająco
wciągający. Moja ocena filmu to 7/10,polecam obejrzeć tym,którzy interesują się takimi
tematami,lub przeczytać o prawdziwej historii przed obejrzeniem.

