EntertainmentFemaleGeneralLatest

Spektrum miłości i bólu. Recenzja albumu EYEYE

Po czterech latach oczekiwania, rok 2022 można nazwać rokiem EYEYE, piątym studyjnym albumem szwedzkiej artystki Lykke Li. EYEYE można zdefiniować jako zmysłowy, przepełniony bólem oraz jednocześnie pasją i namiętnością projekt. 

Lykke dojrzewa na naszych oczach z każdą kolejną premierą. Najnowsze wydanie, wydaje się być najdojrzalsze ze wszystkich, wyjątkowo szczere i chwytające za serce. Na ten album czekaliśmy od 2018 roku, w którym to miejsce miała premiera so sad so sexy dotychczas najbardziej zbliżonego do popu oraz komercyjnego albumu, przez co można było spodziewać się kontynuacji takiego wizerunku artystki. Nic bardziej mylnego, EYEYE to dźwięki marzeń sennych złamanego serca. Lykke Li powróciła do dalekich od komercji podgatunków popu oraz indie. Być może jest to kwestia ponownego połączenia się artystki z producentem Bjornem Yttlingiem, który stoi za produkcją trzech pierwszych jej albumów.

Utrzymany w eksperymentalnych brzmieniach, które zawsze cechowały Lykke Li, album składa się z ośmiu utworów i jest projektem audio-wizualnym. EYEYE to historia ukazana za pomocą poetyckich tekstów autorstwa Lykke i Yttlinga oraz wizualizacji wyreżyserowanych przez Theo Lindquist’a. Piosenkarka zagrała w nich główną rolę u boku Jeffa Willbuscha. Li zapowiadała powrót do pierwotnego brzmienia już w 2019 roku, natomiast w wywiadzie dla Vouge, opisała swoje nowe działo jako jej katharsis, oraz wyniesienie złamanego serca na bardziej konceptualistyczny poziom.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Lykke Li (@lykkeli)

Album promują do tej pory single NO HOTEL oraz HIGHWAY TO YOUR HEART. Choć artystka swoją karierę bazuje na piosenkach pisanych w języku angielskim, to tym razem możemy usłyszeć akcent szwedzkiego pochodzenia artystki w utworze ü&i, wcześniej taką okazję mieliśmy przy premierze piosenki BRON, została wydana w 2020 roku jako niezależny singiel.

Lykke Li jest osobą niezwykle prywatną, która nie dzieli się swoim życiem ze wszystkimi. Jak się okazuje jej muzyka oraz proces twórczy piosenkarki, również należą do spraw prywatnych. Cały album został napisany oraz nagrany w sypialni Li. Mając świadomość tego faktu, dzieło staje się o wiele bardziej intrygujące oraz w pewien sposób nostalgiczne.

Brzmienie albumu jest niezwykle nostalgiczne, jest to podróż emocjonalna, której zwyczajnie nie da się uniknąć podczas odsłuchiwania tego projektu. Krążek nie jest długi, za to bogaty w wspaniałą produkcję, poetyckie teksty i unikalny głos Lykke Li. Każdy z utworów wydaje się być niezwykle odległy od siebie, jednak w całości jest to przepiękna historia, opowiedziana w cudowny sposób.

Muszę przyznać, że aby w pełni docenić całość projektu, musiałem dać mu parę szans oraz dojrzeć do zobaczenia głębi jaką posiada EYEYE. Zdecydowanie nie jest to płyta, której słucha się tylko raz i dla rozrywki. Dla mnie jest to w pewnym sensie inny poziom muzyki oraz artyzmu. Jednak pomimo to, jest to sztuka dla każdego, kto chciałby otworzyć swój umysł i przeżyć duchowo-emocjonalne doświadczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *