Żabson – Hollywood Smile: X-Perience (relacja z koncertu)
21 grudnia 2025 roku Żabson zwieńczył dziesięciolecie rapowej kariery, grając największy i najdłuższy koncert w życiu. Publiczność zgromadzona na wypełnionej po brzegi hali w warszawskim EXPO XXI była świadkami wielogodzinnego widowiska na najwyższym poziomie.
Promocja grudniowego koncertu rozpoczęła się jeszcze w trakcie letniej trasy koncertowej Żabsona. Koncertu nie byle jakiego, bo składającego się z trzech osobnych aktów. Każdy z nich miał odpowiadać innemu etapowi kariery artysty z Opoczna. Na kilka dni przed wydarzeniem raper poinformował, że wszystkie bilety zostały wyprzedane, co uczyniło ten koncert największym w jego dotychczasowej karierze.
Tłum zgromadzony pod halą był tak duży, że o planowanej godzinie rozpoczęcia wiele osób wciąż czekało w kolejce. Z tego powodu całość opóźniła się o dobre kilkadziesiąt minut. W czasie, gdy na płytę dostawali się już ostatni widzowie, support przed pierwszą częścią koncertu zagrał spazma, czyli jedno z największych odkryć 2025 roku. Trudno było nie odnieść wrażenia, że umiejętności niedoświadczonego rapera pozostawiają jeszcze wiele do życzenia. Mimo to, przednie rzędy publiczności bawiły się świetnie, otwierając coś przypominającego „mosh pit” przy niemal każdej piosence.
Po około 30 minutach ruszył długo wyczekiwany pierwszy akt. Żabson wykonał utwory ze swoich najstarszych płyt, w tym wiele takich, których nie grał od kilku lat. Nie zabrakło hitów, jak „Pokora”, „Biznesmen”, „DMT”, „Incepcja”, „Księżniczki” czy „Trapollo”. Przy wykonaniu utworu „Skunax” na scenie pojawił się raper Zetha, który zarapował swoją gościnną zwrotkę. Na koniec Żabson skoczył w tłum i przedostał się na backstage na rękach fanów, co powtórzył również przy końcówce drugiego aktu. Nie oznaczało to jednak przerwy, bo już po chwili na scenie pojawiła się god.wifi, czyli artystka z wytwórni Żabsona, tworząca muzykę z pogranicza trapu i hyperpopu. Wykonała ona większość piosenek z zeszłorocznego albumu „Free Wifi”, czym skutecznie rozgrzała tłum przed drugą częścią koncertu.
Drugi akt rozpoczęły utwory z albumu „Internaziomal”. Widzowie zgromadzeni w warszawskiej hali mogli posłuchać na żywo takich hitów, jak „Floyd Mayweather”, „Ucieknij ze mną” czy „Small town boy”. Następnie wydarzyło się coś kompletnie niespodziewanego. Na scenę wyszli Borixon, Kizo, ReTo i Zetha, czyli raperzy, którzy przed kilkoma laty współtworzyli z Żabsonem zespół Chillwagon. Po raz pierwszy od kilku lat fani usłyszeli na żywo największe przeboje grupy, w tym „@” i „chillwagon”. Nie był to jednak koniec gościnnych występów. Utwór „Aromatyczne przyprawy” Żabson wykonał wspólnie z Matą, a przy segmencie koncertu poświęconemu płycie „amfisbena” dołączył do niego jej współautor, Young Igi. Co ciekawe, całkowicie pominięta została EP-ka „Macrodosing”. W przeszłości nie została ona ciepło przyjęta przez fanów, a sam raper kilkukrotnie sugerował, że nie jest z niej przesadnie dumny, więc taka decyzja raczej nikomu nie przeszkadzała.
W przerwie między drugim a trzecim, finałowym aktem, krótki koncert zagrał jeszcze Młody West. Jego zeszłoroczny hit „Bez promo” wybrzmiał tego dnia kilkukrotnie, ale nie zabrakło również utworów z jego poprzednich płyt. Po tym występie gospodarz powrócił na scenę po raz ostatni, prezentując swój najświeższy materiał. Fani rapera po raz kolejny mogli usłyszeć hity „Cowabonga”, „Lola”, „Przekaz myśli” i „Johny Dang” z zeszłorocznej płyty „Hollywood Smile”. Nie zabrakło również utworów ze świeżo wydanej wersji deluxe. Na sam koniec do Żabsona dołączył Asster, po czym obaj wspólnie wykonali kawałki „Karaty” i „Guardian Angel Ultra Max”. Wydarzenie zakończyło się około pierwszej w nocy, stając się tym samym najdłuższym solowym koncertem w historii polskiego rapu.
Całość zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Pomimo trzech aktów trwających łącznie 4 godziny i zagrania około 70 utworów, Żabson przez cały czas dawał z siebie wszystko i nie było po nim widać zmęczenia. Na dodatkowe docenienie zasługuje oprawa wizualna koncertu. Przy pierwszym akcie była ona skromna, odpowiadającą podziemnym warunkom, przy drugim na ekranie pojawiły się już wizualizacje, za to trzeci akt emanował już przepychem. Światła, konfetti i dwa wielkie samochody symbolizowały sukces, pieniądze i sławę, czyli stan, w którym znajduje się obecnie Żabson.
