Uncategorized

Gastrówa na bani

Szantaż, korupcja, braki w higienie… To nie opis trzeciego świata, tylko codzienność pracowników gastronomii. Jaką okrutną prawdę skrywają restauracje.

https://www.instagram.com/p/Cop2u8zMS40/?utm_source=ig_web_copy_link&igsh=MzRlODBiNWFlZA==


Każdy z nas lubi sobie dobrze zjeść w ukochanej knajpce. Dla niektórych takie miejsca to wręcz sanktuaria służące celebracji ulubionych posiłków. Lecz w praktyce popijamy w nich słodkie kłamstewka, czekając na ulubiony stek bzdur. Mają one na celu przykryć wyzysk, który dzieje się na naszych oczach. Wymuszony uśmiech, zszargane zdrowie psychiczne, eleganckie koszule skrywające poparzenia i siniaki.

Mobbing to stałe zjawisko w gastronomicznej przyrodzie. Dochodzi do niego w sytuacji, gdy człowiek z ułomnościami bierze się za dziedzinę, o której nie ma żadnego pojęcia. Mowa tu legendarnym szefie, właścicielu czy też prezesie. Może być nim również kobieta, o dziwo po tej stronie jest tolerancyjny. Po wschodniej stronie gastronomicznej kurtyny nie jest już tak kolorowo. Chociaż nie, niezależnie od koloru skóry, wyznania czy płci jest tak samo do dupy. W świecie tym ukształtował się swoisty układ pokarmowy, który zamykają kelnerzy. Co potwierdzają znane w dziewiątym kręgu gastro określenia:

“że lepiej mieć córkę kurtyzanę, niż syna kelnera”

“nie wiedziałem, że niewolnik może się zwolnić”

Obdarcie z dóbr osobistych zaczyna się już od gości, którzy dla własnej satysfakcji poniżają kelnera. Niesmaczne komentarze, niestosowne prośby bądź po prostu, bo Oni są “kimś’. To dopiero czubek góry lodowej, gdyż za rogiem czeka Hell’s kitchen. Wydawałoby się, że kucharze i kelnerzy to druhowie w niedoli. Jedynym aktem dobroci jest okup, mianowicie kawa za obiad. Jednakże mają wspólnego wroga, którym jest wujek samo zło, czyli menadżer restauracji. Pełni On dwie role w tej szalonej hierarchii, z jednej strony to sprytny pasożyt skrupulatnie żerujący na bezmózgim właścicielu. Z drugiej dzielny dyktator, który bez zawahania wylewa swoje prywatne frustracje na pracownikach. Niejednokrotnie wykorzystuje i molestuje pracowników, szantażując utratą pracy bądź obcięciem wypłaty.

Nie zdziwię się, że dla wielu powyższe informacje to dantejskie sceny, przecież jest prokuratura, sanepid, umowa o pracę. Nawet nie mówcie tego głośno, to tylko miejskie legendy. Gastronomia to największa szara strefa drobnej przestępczości i malwersacji finansowych.

 

P.S. A wszystko to nawet nie za najniższą krajową.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *