Dlaczego wracamy na koncerty tego samego artysty?
Są artyści, których zobaczyć raz w życiu to mało. Za każdym razem, kiedy mówię rodzicom o mojej kolejnej podróży, oni pytają się, na czyj koncert jadę. Nigdy nie zapomnę ich reakcji, kiedy pierwszy raz oświadczyłam, że jadę do innego kraju tylko po to, żeby pójść na koncert mojego ulubionego zespołu. Stało się to moją małą tradycją, żeby moich ulubionych artystów zobaczyć co najmniej dwa razy. „Przecież każdy koncert jest taki sam” – takie zdanie słyszałam już co najmniej 50 razy. Za każdym razem odpowiadam, że nie, to zupełnie inne doświadczenie!
Jest wiele czynników, które sprawiają, że koncerty różnią się od siebie. To nic, że artysta śpiewa te same piosenki. Koncerty to nie tylko artysta, ale i cała otoczka, czyli różni ludzie, z którymi można porozmawiać i nawiązać znajomości. Ilość osób, które poznałam na koncertach i podczas podróży jest ogromna. Muzyka łączy ludzi, dlatego teraz mam grupę znajomych, którzy mieszkają w innych miastach i krajach, a wszyscy spotykamy się na koncertach zespołu, który naszą przyjaźń zapoczątkował.
Na każdym koncercie panuje inna atmosfera, mimo tej samej setlisty czy efektów wizualnych zawsze czujemy tę samą ekscytację, gdy artysta wchodzi na scenę. To małe szczegóły sprawiają, że każde show jest wyjątkowe i różni się od pozostałych – interakcje z fanami, a nawet miejsce, w którym stoimy. Wiadomo, że inaczej przeżywamy koncert stojąc w pierwszym rzędzie, a inaczej siedząc na trybunach wielkiego stadionu, gdzie mamy widok na tłum, który przyszedł w to samo miejsce co my, żeby usłyszeć i zobaczyć tego samego artystę. Ktoś mógłby uznać to za nudne i za stratę pieniędzy, jednak ludzie, którzy interesują się muzyką i mają swoich ulubionych artystów doskonale wiedzą, o jakim uczuciu mówię.
Po co jechać do innego kraju? Właśnie po to, żeby przy okazji też trochę zwiedzić. Łączenie muzyki i podróży to coś, czego nie da się zapomnieć. Szczególnie kiedy podróżujemy z paczką znajomych, koncert schodzi na drugi plan. Liczy się spędzenie czasu z osobami, które dzielą te same zainteresowania. Każda podróż pociągiem z moimi znajomymi to kilka godzin śmiechu połączonego ze zmęczeniem, ponieważ zdarza się, że chodzimy na koncerty dwa dni z rzędu. Jednak to takie momenty tworzą najlepsze wspomnienia, do których wracamy średnio raz w miesiącu. Poznawanie nowych miejsc, czasami nieprzespana noc spędzona na dworcu w innym kraju, a nawet inna pogoda – to właśnie sprawia, że każdy koncert to zupełnie inna przygoda.
Są zespoły, które widziałam już 7 i więcej razy, ale za każdym razem jest to coś innego, wyjątkowego i niezapomnianego. Za każdym razem idąc na koncert jestem podekscytowana, bo nie wiem, co się wydarzy. Uczucie dudnienia muzyki w uszach, bolące na kolejny dzień nogi i zdarte gardło – to akurat nigdy się nie zmienia. Te wszystkie sytuacje budują nasze wspomnienia, do których nie oszukujmy się, każdy lubi wracać i z uśmiechem wspominać moment, w którym czuło się prawdziwe szczęście.

