Taylor Swift – królowa zatruwania środowiska
Taylor Swift to amerykańska piosenkarka, która zdobyła ogromną popularność na całym świecie. Na swoim koncie ma 14 nagród Grammy oraz tytuł Człowieka Roku 2023 tygodnika „Time”. Artystka jako pierwsza osoba w historii zarobiła miliard dolarów wyłącznie dzięki muzyce. Stale bije też kolejne rekordy. Od dawna nie jest już jedynie piosenkarką. Przez swoją potężną pozycję, ma wpływ na wiele rzeczy. Jej światowa trasa koncertowa jest najbardziej dochodowym widowiskiem w historii, co przyczyniło się do niespodziewanego wzrostu w amerykańskiej gospodarce. Według szacunków, wpływy ze sprzedaży ponad 3,3 mln biletów na koncerty przekroczyły 850 mln dol. Ostatnio mówi się też o tym, że Swift może wpłynąć znacząco na wybory w Stanach Zjednoczonych. Na co jeszcze wpływa Człowiek Roku? Na trucie ludzi i środowiska!
Taylor Swift jest gwiazdą w świecie muzyki, ale i jedną z gwiazd na niebie – w swoim prywatnym samolocie. Piosenkarka jest tak samo znana ze swojego nieekologicznego trybu życia, jak i ze swoich muzycznych hitów czy burzliwych romansów. Od 2022 roku mówi się o emitowaniu horrendalnych ilości dwutlenku węgla przez artystkę. Według obliczeń portalu CelebJets wówczas jej loty odpowiadały za emisję 8293 t dwutlenku węgla. Żeby przyrównać skalę problemu, przeciętny Amerykanin odpowiada za produkcję ok. 16 ton dwutlenku węgla, a Polak – ok. 8,5 tony. Wtedy ekipa odpowiadająca za wizerunek Swift tłumaczyła te liczby tym, że jej samolot był wypożyczany innym, więc sam udział piosenkarki w zatruwaniu środowiska „na głowę” był pewnie nieco mniejszy. Brzmi słodko i niewinnie. Można by się nawet nabrać na te gadki. Oczywiste jest jednak to, że celebryci, szczególnie tak przepotężni jak Taylor Swift, mają gdzieś troskę o środowisko. Na pierwszym miejscu i tak zawsze będzie dla nich wygoda, a nie jakaś tam ekologia.
Nawet nie łudziłam się, że cokolwiek zmieni się w relacji pomiędzy Taylor Swift, a ekologią. Nie wierzyłam, że tak nagle celebrytka zrezygnuje z takiego komfortu jakim są prywatne loty. No i miałam rację. Okazuje się, że w ostatnich miesiącach jeszcze częściej decyduje się na spontaniczne podróże samolotem za sprawą swojej nowej miłości.
Obecnie (13!) chłopakiem Taylor Swift jest zawodnik futbolu amerykańskiego drużyny Kansas City Chiefs, Travis Kelce. Para przez swoje kariery ma utrudnione spotkania. Taylor jest w trasie, a Travis aktualnie przygotowuje się do Super Bowl 2024. W czasie trwania trasy koncertowej po Ameryce, Swift można było jednak zobaczyć na randkach u boku ukochanego. Była też stałą bywalczynią meczów Kansas City Chiefs. Okazuje się, że piosenkarka nadużywała swojego prywatnego samolotu właśnie by widywać się jak najczęściej ze swoim chłopakiem. Szacuje się, że piosenkarka w krótkim czasie wyemitowała oszałamiające 138 ton dwutlenku węgla. Prawie tyle samo dwutlenku węgla produkuje 17 domów w ciągu jednego roku. By zrównoważyć szkody spowodowane częstymi podróżami samolotami, Swift musiałaby zasadzić ponad 2200 drzew. Efekty takich działań byłyby odczuwalne i tak dopiero po 10 latach.
Szczęśliwą liczbą Taylor Swift jest 13. Dlaczego? Między innymi dlatego, że urodziła się 13 grudnia. Piosenkarka jest tak bardzo przywiązana do tej liczby, że wykorzystuje ją wszędzie gdzie się tylko da, np. piosenka „Call It What You Want” ma intro trwające dokładnie 13 sekund, a w piosence ”Willow” posłuchamy 13 razy zwrotu 'that’s my man’. Kto by pomyślał, że ta liczba będzie miała także jakiś związek z lotami Taylor.
Niedawno piosenkarka odbyła lot do miejsca oddalonego o zaledwie… 45 km. Podróż trwała aż zawrotne 13 minut. Informację o tym incydencie opublikował Jack Sweeney. 21-latek regularnie śledzi starty oraz lądowania samolotów należących do bogaczy. Na publikowane przez mężczyznę treści nastąpiła szybka reakcja ze strony prawniczki celebrytki. Otrzymał on list, w którym ta wzywa go do zaprzestania publikowania danych na temat lotów piosenkarki. Ostrzegła w nim mężczyznę, że Swift „nie będzie miała innego wyboru, jak tylko skorzystać z wszelkich możliwych środków prawnych”, jeśli nie zaprzestanie „prześladowania i nękania” aktorki. Prawniczka zaznaczyła w swoim liście, że wpisy Sweeneya wyrządziły Swift i jej rodzinie „nieodwracalną szkodę, a także emocjonalne i fizyczne cierpienie” oraz zwiększyły „poczucie ciągłego lęku o własne bezpieczeństwo”.
Choć od dawna zdaję sobie sprawę, że sławne osoby mają więcej możliwości i swobody to wciąż zadziwiają mnie te statystyki. Pomimo mojej wielkiej sympatii do Taylor, nie popieram jej zachowania w związku z nadużywaniem osobistego samolotu. Wiem, że jest to światowa gwiazda i żeby przylecieć na koncert do Warszawy, na który zresztą się wybieram, będzie musiała i tak z niego skorzystać. Jest to jednak wybaczalne, bo grafik trasy jest napięty, a same koncerty odbywają się w wielu krajach, na różnych kontynentach. Aczkolwiek te częste podróże krajowe, trwające kilkanaście minut koniecznie musi sobie odpuścić. Nie tylko dla dobra planety, ale i ludzi. Nadal zaskakujące jest to, że Swift nie podjęła żadnych działań w celu zmniejszenia swojego negatywnego wpływu na środowisko. Tym bardziej że truje ona swoją armię Swifties. Będąc Człowiekiem Roku, trzeba dawać przykład, a nie przez swoje chore, nieekologiczne zachowania niszczyć zarówno planetę, jak i swoją reputację. Taylor Swift nie powinna się zdziwić, jeśli jej tytuł Człowieka Roku zostanie zmieniony na miano Trucicielki Roku.

