Taylor Swift to fanka liczb i przesądów?
Taylor Swift, znana piosenkarka i autorka tekstów, od lat jest tematem rozmów nie tylko ze względu na jej talent muzyczny, ale także ze względu na życie osobiste, które często staje się przedmiotem zainteresowania mediów i fanów na całym świecie. Ostatnio jednak, jej nazwisko pojawiło się w mediach nie tylko ze względu na jej karierę muzyczną, ale także z powodu plotek o nowym związku.
Travis Kelce to gwiazda futbolu amerykańskiego, zdolny gracz, który wzbudza uznanie swoją grą, ale także stylem życia, który przykuwa szczególne zainteresowanie publiczności. Nie od dziś wiadomo, że życie osobiste celebrytów często staje się obiektem zainteresowań i spekulacji. Cóż, ale z praktycznego punktu widzenia, pakując się w świat show-biznesu raczej sami wiedzieli na co się piszą, prawda? A do tego zalicza się między innymi absolutny brak prywatności.
Ostatnie wieści o Taylor Swift i Travisie Kelce wciągnęły fanów w wir dyskusji, plotek i przypuszczeń. Gdybym miała uwierzyć wszystkim doniesieniom prasowym, Taylor Swift miała 12 chłopaków przed Travisem Kelce. Ale czy to naprawdę ma jakiekolwiek znaczenie? Czy ilość partnerów ma wpływ na jakość związku? Czy liczba nie powinna zostać tylko liczbą? Owszem, najwidoczniej w przypadku Taylor ma to ogromne znaczenie. Piosenkarka sama wiele razy zaznaczała, że 13 to jej szczęśliwa liczba, a więc wyglądałoby na to, że Travis jest jej miłością życia. Szkoda tylko, że twierdziła tak samo przy poprzednich 12 partnerach. Jeśli mam być szczera, to jest to trochę mało „oryginalne” z jej strony i zrobiło się to już nudne.
Nie można zaprzeczyć, że życie osobiste Taylor Swift i Travis’a Kelce jest dobrze znane publiczności. Jednakże, czy to oznacza, że ich związki są mniej ważne czy mniej autentyczne? Absolutnie nie. Ich życie prywatne, związki czy chociażby wybory, których dokonują na co dzień, są dobrym produktem, który łatwo sprzedać. Dlatego niemal każdy dziennikarz się nimi interesuje, nic w tym dziwnego. Tak jak już wspominałam – podejmując się kariery publicznej, sami świetnie zdawali sobie sprawę z tego, że będą musieli wyrzec się wielu rzeczy, w tym również prywatności czy intymności. Chyba, że Taylor spotyka się publicznie z Travisem tylko 13 dnia miesiąca, bo myśli, że tego dnia ma szczególne szczęście do bycia niewidzialną.
Taylor Swift i Travis Kelce, tak jak każdy z nas, zasługują na szacunek i prywatność. Bez względu na to, czy będą mieli 13 partnerów czy jednego, czy będą się spotykać z gwiazdami czy zwykłymi ludźmi, ich życie osobiste powinno być ich własną sprawą, a nie tematem do spekulacji i plotek. Lecz powiem Wam szczerze, że ciężko jest mi nie plotkować, kiedy widzę, jak Taylor zamienia się przy nim w zakochaną 13-latkę. Owszem, nie ma w tym nic złego, ale dzieląc się ze światem każdym najmniejszym szczególikiem z ich związku, nic dziwnego, że nie mają ani grama prywatności. Szkoda tylko, że rok 2013 był 11 lat temu, bo byłaby to idealna data na ich ślub.

