Powrót do korzeni- wystawa folklorystyczna w CSK.
Centrum spotkań kultury w Lublinie nie od dziś słynie z wystaw, które urzekają swoją tematyką lub historią obrazu i artysty. 1 grudnia 2023 roku wybraliśmy się na wystawę jednego z artystów oraz na rozmowę z animatorką Beatą Woźniak.
Wystawa jest poświęcona twórczości Stanisława Koguciuka, jednego z ostatnich autentycznych malarzy ludowych. Jego sztuka zachwycała swoją prostotą
oraz kolorystyką. Na potrzeby wystawy została stworzona animacja, której autorką jest Beata Woźniak. W dzisiejszej rozmowie pani Beata przybliży nam twórczość pana Stanisława i swoje refleksje na temat procesu twórczego.
Skąd się pani dowiedziała o twórczości pana Stanisława?
Przez tą fundację wszystko się od tego zaczęło, zlecili mi stworzenie tej animacji oraz przyznali, że współpracują z twórczością pana Koguciuka, pośmiertnie został bardziej nagłośniony ten temat i tą animacją chcieli złożyć pewnego rodzaju hołd.
Czy zapoznała się Pani jeszcze z inną twórczością Koguciuka?
Byłam na paru wystawach, gdzie mogłam sobie przybliżyć jego twórczość i obrazy oraz przyjrzeć się dokładnie jak wyglądają. Przyznam, że naprawdę bardzo oryginalny styl i też wyjątkowy człowiek, rozmawiałam z rodziną pana Koguciuka i opowiadali mi trochę o nim i o tym jakim był człowiekiem, także bardzo pozytywny odbiór i niesamowicie pracowity człowiek, jak i z wielką pasją. Który jak się okazuje odkrył swój talent w bardzo późnym wieku. Bo w wieku pięćdziesięciu lat.
Dlaczego podjęła się pani tej pracy nad animacją czy ma Pani jakieś refleksje na temat tej ludowości, która jest w nich zawarta?
Przyznam, że kwestie ludowe gdzieś tam w mojej duszy też grają, bo na studiach wszczepiali w nas takiego typu sprawy, uczestniczyliśmy w nocach świętojańskich, tutaj w naszym skansenie, aktywnie się ta ludowość przewijała w korzeniach i bardzo się cieszę, że mogłam dołożyć tą cegiełkę do twórczości pana Koguciuka.
Animacja rozpoczyna się od otwierającego się okna, a kończy zamykanym. Jak możemy to interpretować?
Tutaj zamysł tego polegał na tym jakbyśmy mieszkali w takiej właśnie wiejskiej chałupie i obserwowali jak się zmienia życie, taka spokojna obserwacja, tego wiejskiego życia codziennego.
Czy miała pani jakieś trudności z wykonaniem tego materiału?
Był to ogrom materiału, było to ponad 10 min animacji, a dla animatora to bardzo dużo. Jeśli się pracuje w jakimś zespole to ta praca jest jakoś podzielona, a te pliki były olbrzymie. Było trudne się połapać co gdzie jest i dodawać poszczególne elementy historii to było naprawdę bardzo trudne, żeby się po prostu nie pomylić w tym co się dzieje w tekście i na obrazie, żeby to wszystko zgrać z tym co lektor mówi. Przyznam, że to było karkołomne wyzwanie, szczególnie, że niektóre rzeczy przechodziły dosyć płynnie, ale jakoś się udało na szczęście. Dla jednej osoby myślę, że wyzwanie duże.
W animacji widzimy wiele znaków kulturowych jak na przykład Marzanna. Czy pani zdaniem są one ponad czasowe i będą towarzyszyły naszej kulturze nadal ? Czy one są powoli wypierane przez nowoczesny świat?
Myślę, że dzięki takim drobnym sprawom jak ta animacja, to te tradycje będą zachowane w jakiś sposób. Wydaje mi się, że do tej pory topi się marzannę i to od zawsze jest frajda dla dzieci. Wydaje mi się, że to przetrwa i nie zapomni się o tym. Także z mojej perspektywy będzie to element ponad czasowy dopóki jesteśmy Polską i dbamy o te nasze korzenie to będzie trwało.
Myśli pani, że spodobała by się panu K ogucikowi animacja ?
Wydaje mi, że tak. Rozmawiałam na ten temat z córką pana Koguciuka i była wzruszona niesamowicie. Powiedziała, że on napewno byłby zachwycony i jak go zna napewno by się złapał za głowę i zapytał: Jak to jest możliwe, że wszystko tu żyje?

