Uncategorized

Recenzja filmu „Pierwsza strona”

„Pierwsza strona” to film oparty na prawdziwej historii. Stephen Glass, młody dziennikarz z „The New Republic”, cieszy się popularnością dzięki jego ciekawym i zajmującym artykułom. Kiedy reporter Adam Penenberg natrafił na jedną z jego prac, postanowił sprawdzić wykorzystane do jej napisania źródła informacji. Nie znalazł żadnych dowodów potwierdzających prawdziwość historii Glass’a, który, jak się okazało, całkowicie ją sfabrykował. Po sprawdzeniu reszty jego artykułów wyszło na jaw, że ponad połowa z nich była częściowo lub w całości zmyślona.

Historia, która zainspirowała powstanie „Pierwszej strony” sama w sobie jest interesująca, jednak moim zdaniem film nie wykorzystał w pełni jej potencjału. Mimo dobrze napisanych dialogów i ciekawych postaci, większość czasu byłam lekko zdezorientowana, nie wiedziałam, co się dzieje i dokąd zmierza fabuła. Myślę, że taki mógł być cel scenarzystów – trzymać widza w niepewności i stopniowo odkrywać oszustwo Stephena, tak, żebyśmy czuli się tak samo zdradzeni, jak ludzie, z którymi pracował. Uważam jednak, że nie było to najlepiej zrobione. Albo po prostu to ja nie jestem fanką takich chwytów.

Mimo moich zażaleń, całkiem przyjemnie oglądało mi się ten film, dzięki wyżej wspomnianym dobrze napisanym dialogom i świetnej grze aktorskiej. Hayden Christensen, grający Stephena Glassa, umiejętnie przedstawił niuanse jego postaci. Łatwo było go polubić i równie łatwo znienawidzić.

Nie uważam, że „Pierwsza strona” to zły film, ale nie należy on do moich ulubieńców. Najważniejsze, to nie zanudzić widza, a ja niestety byłam trochę znudzona, jednak nie mogę zaprzeczyć, że film ma też swoje plusy. W mojej ocenie jest to solidne 6/10.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *