Uncategorized

Czarnoksiężnik z Oz: Przerażające kulisy powstania filmowej legendy

„Czarnoksiężnik z Oz”, fantastyczno-przygodowy musical z roku 1939 to film, który od pokoleń kojarzy się nam z magią, kolorami i beztroską krainą marzeń. Jednak za tym idealnym obrazkiem, który widzimy na ekranie, kryje się zupełnie inna, bolesna historia. Rzeczywistość na planie zdjęciowym nie miała nic wspólnego z bajką. Było to miejsce pełne niebezpieczeństw, które zamieniały pracę aktorów w walkę o zdrowie, a czasem nawet o życie.

Dramat młodej gwiazdy

Najbardziej dramatycznym aspektem produkcji był los Judy Garland wcielającej się w rolę głównej bohaterki Dorotki. Wytwórnia MGM, dążąc do maksymalnego wykorzystania młodej aktorki, wdrożyła wobec niej niezwykle szkodliwy system pracy. Aby szesnastoletnia dziewczyna mogła sprostać harmonogramowi zdjęć, podawano jej środki pobudzające na bazie amfetaminy, a gdy po kilkunastu godzinach pracy nie mogła zasnąć, otrzymywała silne środki nasenne. Ten cykl doprowadził do wieloletniego uzależnienia, które ostatecznie przyczyniło się do jej przedwczesnej śmierci. Oprócz presji chemicznej, Garland była poddawana drastycznej diecie oraz przemocy psychicznej i fizycznej ze strony reżysera, który nie wahał się używać siły, by wymusić na niej posłuszeństwo.

Toksyczna wizja artystyczna

Równie wielkie zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia aktorów, stwarzały eksperymentalne metody charakteryzacji, co najdotkliwiej odczuł pierwotny odtwórca roli Blaszanego Drwala. Buddy Ebsen, który jako pierwszy został obsadzony w tej roli, padł ofiarą toksycznej wizji artystycznej twórców. Jego srebrny makijaż składał się z czystego pyłu aluminiowego, który aktor codziennie wdychał podczas nakładania charakteryzacji. Substancja ta pokryła jego płuca, prowadząc do ich zapaści i niewydolności oddechowej. Ebsen trafił do szpitala w stanie zagrożenia życia i musiał zrezygnować z udziału w filmie, a incydent ten został przez studio zatuszowany. Jego następca otrzymał już zmienioną, bezpieczniejszą formułę makijażu.

Uwięzieni w kostiumach

Ekstremalne warunki panujące w studio filmowym sprawiały, że codzienna praca aktorów w ich charakterystycznych kostiumach zamieniała się w fizyczną udrękę. Wymogi ówczesnej technologii  narzucały konieczność stosowania potężnego oświetlenia, które podnosiło temperaturę na planie do ponad 40 stopni Celsjusza. Dla Berta Lahra, grającego Tchórzliwego Lwa, oznaczało to pracę w kostiumie wykonanym z prawdziwych skór zwierzęcych, ważącym kilkadziesiąt kilogramów. Aktor wielokrotnie mdlał z przegrzania i wycieńczenia. Z kolei Ray Bolger, filmowy Strach na Wróble, borykał się z maską, która, trwale przyklejona do twarzy, pozostawiła na jego skórze blizny widoczne jeszcze długo po zakończeniu zdjęć.

Biała trucizna

Szczególnie szokująca wydaje się dziś słynna scena na polu maków. Aby uzyskać efekt padającego śniegu, który budzi bohaterów, twórcy użyli czystego azbestu. Był to wtedy popularny materiał dekoracyjny. Aktorzy nie mieli pojęcia o zagrożeniu i z uśmiechem odgrywali scenę, podczas gdy na ich głowy sypała się substancja, która dekady później została uznana za silnie rakotwórczą i całkowicie wycofaną z użycia.

Historia powstawania „Czarnoksiężnika z Oz” rzuca zupełnie nowe światło na tę kolorową produkcję. Choć film ten pozostaje niekwestionowaną ikoną kina, dla współczesnego widza jest on również dowodem na to, jak brutalny potrafił być przemysł filmowy dawnych lat. Podziwiając dziś na ekranie członków obsady, powinniśmy pamiętać nie tylko o ich wspaniałej grze, ale także o ogromnym poświęceniu, które włożyli w stworzenie tego ponadczasowego dzieła.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *