Lynch i Bacon – jeden malował, a drugi to filmował
„Do twojego namysłu”
Każdy, kto śledzi dogłębniej twórczość Davida Lyncha wie, że stosuje on w swoich dziełach wiele odniesień do kultury. Istnieje wiele publikacji naukowych, które analizują filmy amerykańskiego reżysera pod kątem nauki Freuda, Lacana czy Junga. Niewielu jednak wie, że wiele lynchowskich kadrów pochodzi z inspiracji pewnym malarzem – Francisem Baconem. Mimo, że brytyjski malarz pożegnał się ze światem w 1992 roku, to mistrz surrealistycznego kina w swoich dziełach kultywuje pamięć o swoim koledze po fachu.
Dlaczego surrealizm?
Każdy artysta inaczej wyraża swoje emocje. U Edouarda Maneta widzimy kontrowersje, u Malewicza czarny kwadrat na białym tle, a u Bacona… właściwie to co? Jaką wiadomość może nam przekazać malarz, kreując przedziwne stworki rodem z horroru? Odpowiedzią na to jest surrealizm – coś poza obserwowanym przez nas światem. Nic nie przeraża człowieka bardziej, niż obnażenie jego największych słabości oraz zdemaskowanie wewnętrznego zła.

Innocenty X nie był wcale taki innocent, jak przekonuje jego imię. Dlatego też Bacon zdemaskował go i przedstawił w niemal diabelskiej postaci, takiej, jaki był wewnątrz, poza naszymi oczami. Tak samo Lynch demaskuje bohaterów swoich filmów, pod płaszczykiem komediowej, prawie że kiczowatej narracji widzimy, co siedzi w głowie protagonistów, czy antagonistów. Możemy dostrzec żal, zazdrość, gniew i wiele skrajnych emocji, które zmuszają człowieka do najgorszego.

Ile jest człowieka w człowieku?
Francis Bacon słynie również z tryptyków, które okrzykiwane są jako „brutalne”. Malarz jednak wyjaśnił, że jego obrazy nie są brutalne, tylko życie. Wspomniałem o tryptykach nie bez powodu, ponieważ wskazują one na wieloraką osobowość człowieka. Doppelgangera, o którym pisał Otto Rank możemy zobaczyć też w dziełach Davida Lyncha. Po zapoznaniu się z twórczością obu wybitnych artystów nasuwa się bardzo kluczowe pytanie, które „ja” dominuje w naszym życiu? Czy jest to superego, które chce dla innych jak najlepiej, czy może postać z najdalszych czeluści podświadomości, która pragnie uwolnić się z oków i kultywować zło, które gromadzi się w człowieku? Na to pytanie nie ma uniwersalnej odpowiedzi.


Jakie dzieło Davida Lyncha oglądał_ś?
- Miasteczko Twin Peaks
- Głowa do wycierania
- Człowiek słoń
- Diuna
- Dzikość serca
- Zagubiona autostrada
- Mulholland Drive
- Inland Empire
Żyć czy nie żyć?
Mimo tego jaką twórczością raczyli nas Lynch i Bacon – mizantropijną i do bólu pesymistyczną – nie zawsze musi być źle. Sam reżyser po kilkunastu latach zmagania się z depresją może nazywać się teraz szczęśliwym człowiekiem. Może jego filmy są po to, by dobić człowieka w rozpaczy, a może jednak pełnią funkcję prewencyjną. Tego co prawda nie wiemy, ale patrząc na to, co teraz tworzy Amerykanin, trzeba przyznać, że można absorbować smutek jednocześnie od niego się oddzielając.


