EntertainmentGeneralLatestTOP STORIES

Problem zespołu Sexy Cutts

Piosenki o wilkołakach, syrenach i kataklizmach – tak wygląda dorobek artystyczny zespołu Sexy Cutts. Jaki niosą przekaz i czy ich odbiorcy w ogóle go rozumieją? Przed Państwem relacja z koncertu tej grupy muzycznej. 

Ostatnio miałam okazję udać się na koncert zespołu Sexy Cutts. Moje nastawienie było neutralne – z jednej strony czułam małe podekscytowanie, że mogę udać się na tego typu wydarzenie, ale bez zbędnych wysokich wymagań. I całe szczęście, że z takim przekonaniem tam poszłam, bo przynajmniej się nie zawiodłam. 

Zazwyczaj nie oczekujemy od zespołów undergroundowych wysokiej jakości i samych hitów. Pragniemy tylko indywidualizmu, ciekawych rozwiązań. Takie zespoły swoimi świeżymi pomysłami chcą przekonać do siebie jak największą ilość słuchaczy. Trudno mi przyznać, że grupa Sexy Cutts miała takowych aż za dużo, co niestety dawało odwrotny skutek do zamierzonego. Po całym koncercie czułam przesyt i zmęczenie, zamiast chęci poznania innych utworów tego zespołu. Całe wydarzenie było owiane atmosferą dziwności, niekoniecznie komfortowej dla wielu słuchaczy. 

Czułam się, jakbym była w sekcie – opowiada Ania. 

I niech Państwo nie myślą, że nie chciałam dać temu koncertowi szansy. Z każdym kolejnym utworem liczyłam, że w końcu coś do mnie trafi i mnie przekona. Początki piosenek były naprawdę udane. Zapowiadały się dobrze, lecz zawsze coś musiało popsuć ten efekt. Potem wchodziły zapowiedzi typu: “Teraz zagramy piosenkę… o młodym wilkołaku…, co miał skłonności… do samodestrukcji”. Kreatywne rozwiązanie. Szkoda tylko, że widownia nie rozumiała do końca tego przekazu. Dlaczego akurat wilkołak? Skąd ta “samodestrukcja”? Chyba najbardziej chodzi o to, aby trafić przekazem do słuchacza. 

Na pewno nawiązania do postaci mitologicznych miały głębsze dno, jednak nie udało nam się tego rozszyfrować. Teksty nie były do końca zrozumiałe, co utrudniało interpretację – krytykują młodzi studenci. 

Oklepane rozwiązania 

Zacznijmy od początku. W czwartek wieczorem ludzie zebrali się w małej sali w Chatce Żaka. Czuć było zainteresowanie i ekscytację, która w pewnym momencie udzieliła się również mnie. Godzina dziewiętnasta z minutami wchodzi zespół – perkusista, gitarzysta i klawiszowiec. Ostatni oczywiście bez koszulki, jak na prawdziwego rockmana przystało. Przejdźmy więc dalej. Pierwszy utwór, a gitarzysta od razu skacze ze sceny. Brzmi rockowo? Niestety zrobił to na tyle nieumiejętnie, że potrącił jakąś dziewczynę i całość wyszła bardziej niezręcznie niż rockowo. Wraz z kolejnymi piosenkami inni członkowie zespołu także zdejmowali koszulki. W końcu wszyscy skończyli wpół nadzy. 

Toksyczna miłość ratuje koncert 

Muszę przyznać jednak, że koncert nie był aż taką klapą. Muzyka jako samo brzmienie była naprawdę dobra. Widać, że muzycy znają się na tym, co robią. Nie przemawiał do mnie wyraz artystyczny, ale to już wystarczająco podkreśliłam. Nie mogę także nie wspomnieć o jakości technicznej, która była profesjonalnie przygotowana. Chapeau bas dla światłowców za świetną robotę i zgranie z zespołem. Podobała mi się również piosenka o toksycznej miłości i wiem, że publiczności też przypadła do gustu. 

Utwór o toksycznej miłości był na pewno trafiony. Można było się z nim utożsamić. – przyznaje Mateusz, student UMCS. 

Dla kogo taka muzyka? 

Po koncercie udało mi się chwilę porozmawiać z perkusistą o jego wrażeniach. Zapytałam między innymi o tę psychodeliczność, która była głównym motywem ich performance’u. Niestety nie ma on swojego wkładu w teksty, więc nie mógł mi wyjaśnić znaczenia utworów.  

Muzykę kierujemy do ludzi, którzy szukają czegoś innego. Łączymy wiele elementów z muzyki rockowej z czymś dziwnym. Myślę, że chcemy trafić szczególnie do ludzi, którzy lubią mocne brzmienie, ale szukają w nim czegoś jeszcze – zdradził Olek, perkusista zespołu.   

Apel do rockmanów 

Czy każdy zespół rockowy musi w swoich utworach zawierać niebanalne przemyślenia, aby się wybić? Myślę, że nie.

Dlaczego prostota jest teraz uznawana za brak kreatywności? Po koncercie najbardziej doceniona została piosenka o miłości – temacie, który jest przecież tak bardzo pospolity. Z kolei utwory o kataklizmach, wilkołakach czy syrenach, były po prostu niezrozumiałe. Każdy świeżo powstały zespół rockowy chce się wyróżnić. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie brak umiejętności sklejenia wszystkich swoich pomysłów w sensowną całość, nie przytłaczającą dla słuchaczy. W tym miejscu kieruję apel do debiutujących muzyków. Stawiajmy na prostotę, ponieważ jest uniwersalna i zawsze na topie. Nie zapominajmy jednak o czymś, co może nas wyróżnić. Tylko zróbmy to ze smakiem. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *