Uncategorized

“Shattered Glass” – Cena prawdy w świecie sławy

Fabuła filmu “Shattered Glass” skupia się na młodym dziennikarzu, który za wszelką cenę próbuje wspiąć się po drabinie sukcesu, szukając uznania u czytelników swoich tekstów. Jednak do czego potrafi posunąć się człowiek, żeby udowodnić innym, że zasługuje na popularność? Fabuła opowiada nam historię prawdziwego człowieka, Stephena Glassa – dziennikarza, który sfałszował ponad 20 artykułów, wydanych na łamach The New Republic.

 

“Shattered glass” do samego końca trzyma nas w niepewności. Sceny teraźniejszości, gdzie w klasie pełnej aspirujących przyszłych dziennikarzy, przedstawiany jest jako idealny przykład, wart naśladowania, mając na swoim koncie wiele znanych publikacji, przeplatają się ze scenami przeszłości. Widzimy w nich jego pełną historię, historię młodego mężczyzny, który próbuje pogodzić studia prawnicze z pracą. Myślę, że to jest element filmu, który najbardziej zwodzi nas, jako widzów – Glass jest postacią, z którą łatwo można sympatyzować (przynajmniej na początku filmu). Stara się pisać dobre teksty dla czasopisma, pomimo tego, że na głowie ma też szkołę. Jego artykuły wydają się bardzo błyskotliwe i zabawne, dlatego widzimy popełniane przez niego błędy – pewne sprzeczności pojawiające się w jego materiałach, jako zwykłe drobne niedociągnięcia, spowodowane przepracowaniem. W ten sam sposób myślą o tym bohaterzy filmu, przyjaciółki Stephena – Caitlyn i Amy, ale też wydawca czasopisma – Michael, którzy czują do Stephena dużą sympatię. 

 

Z czasem jednak jego kłamstwa zaczynają wychodzić spod kontroli. W historii poznajemy Charles’a – nowego wydawcę The New Republic, który w przeciwieństwie do poprzedniego jest bardziej krytyczny w stosunku do Stephena. Kiedy dowiaduje się od dziennikarzy konkurującego czasopisma, że nowy artykuł Glassa zawiera w sobie kilka niesprawdzonych informacji, od razu próbuje dotrzeć do sedna sprawy. Otrzymując tą informację, nie był jednak gotowy na skalę kłamstw jakich dopuścił się młody dziennikarz. „Hack Heaven”, „Don’t You D.A.R.E.”, czy “Taxis and the Meaning of Work”, to tylko trzy z 27 artykułów, które Stephen sfabrykował. Pomimo korekty i fact checkingu, które przechodziły każde materiały i tak zostały one opublikowane, bez żadnych zastrzeżeń. To wszystko za sprawą notatek, które stanowiły bazę jego tekstów. Zawierały one wiele informacji, które na tamte czasy nie były w pełni możliwe do zweryfikowania, szczególnie przez Internet. 

 

Myślę, że zastosowanie przeplatania historii między teraźniejszością a przeszłością na pierwszy rzut oka może być lekko dezorientujące, jednak dzięki różnym wizualnym wskazówkom, jako widz jesteśmy w stanie rozróżnić zmiany w czasie. To właśnie ten zabieg zostaje użyty przez twórców filmu, żeby wprowadzić nas w pewnym sensie w błąd. Znając teraźniejszość Stephena, gdzie jest uznanym dziennikarzem, zaczynamy wierzyć, że jego burzliwa przeszłość, jakoś się zmieni. Poznając wszystkie sprzeczności, które wychodzą na jaw w kwestii jego artykułów, wciąż myślimy, że może jednak ma rację, zapewniając innych o swojej niewinności. Wszystko to jednak zmienia się, kiedy poznajemy prawdę – wizja teraźniejszości, którą widzimy, to tylko marzenie Stephena, które sobie wyobraża. 

 

Dodatkowo uważam, że historia Stephena Glassa rozpoczyna ciekawą debatę na temat tego, co w dziennikarstwie ważne. Monologi mężczyzny w jego idealnej wizji teraźniejszości, ironicznie są prawdą. Znajdowanie ciekawych tematów, wyszukiwanie informacji, dogłębny research – wszystko to wiąże się z pisaniem dobrych tekstów. Jednak to operowanie faktami powinno być największym priorytetem każdego dziennikarza. Z drugiej strony film chociaż przedstawienia wydarzenia sprzed ponad 20 lat, pokazuje nam obecną rzeczywistość pisania newsów w przestrzeni Internetu. Pomimo tego, że jego teksty były oparte na fikcji, wciąż wzbudzały śmiech i uznanie wśród nie tylko czytelników, ale nawet jego współpracowników. Był uznawany, jako jeden z bardziej zabawnych i błyskotliwych dziennikarzy czasopisma. W takim razie co jest ważniejsze – rozrywka czy prawda?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *