BusinessDrinksEntertainmentFashionFEATUREDFemaleFoodGadgetsGeneralHealthLatestNewsPoliticsSportsStyleTechnologyTOP STORIESTOP VIDEOSUncategorizedVideosWordPress

Jak nauka pobudza moją kreatywność.

Nadeszła sesja, egzaminy, egzaminy i jeszcze raz egzaminy. Właśnie wtedy kiedy trzeba, nauka jest najmniej ciekawą rzeczą, która przychodzi mi do głowy, a już szczególnie ta, która mogłaby mi się przydać do zaliczenia przedmiotów.

Czy można powiedzieć, że jestem głupia, bo nie chcę mi się uczyć? Hmm, no nie powiedziałabym. A leniwa? No też nie… bo to właśnie w trakcie sesji, gdy mój mózg powinien skupić się na rzeczach w tym okresie ważnych, mi moja ciągła gonitwa myśli podsuwa na przykład pomysł na kampanię reklamową kosmetyków do włosów czy pomysł na odcinek do programu, który planuję tworzyć z moją przyjaciółką. Czemu miałabym się uczyć przykładowo historii, gdy moje myśli skupiają się na interpretacji zjawisk społecznych i czerpania z nich kulturowych wzorców rodem z powieści, której nikt nie rozumie.

Ostatnio, gdy musiałam czytać o sposobach recepcji mediów, naszła mnie ochota na bieganie. Gdzie ja, Wiktoria Kowalska, przez całe swoje życie nigdy nawet nie pobiegłam na autobus, bo to umniejszało mojej osobie. Jednym słowem, nigdy nie lubiłam przemęczać się fizycznie, a pani na wfie mówiła, że może mi na boisku rozłożyć czerwony dywan.

Gdy z kolei musiałam uczyć się na komunikowanie polityczne przypomniało mi się, że kupiłam ostatnio płótno, bo w głowie miałam obraz, który gdybym tylko nie musiała się uczyć, to sam zacząłby się tworzyć.

Ale zaraz zaraz… nauka jest w tym momencie najważniejsza. Skup się, nie rozpraszaj się, wszystko o czym myślisz, zaczniesz tuż po zdaniu ostatniego egzaminu. Wdech, wydech… diagnozowanie związków języka z ideologią- każdy akt mowy jest aktem politycznym… bla bla bla. Wszyscy oczywiście wiemy jak to się potem kończy…

Przeżyłam już dwie sesje, na razie bez żadnego szwanku, a teraz jestem w trakcie trzeciej. Wiem, wiem… to wciąż mało, ale nie potrzeba mi więcej, bo ja i tak wiem, jak to się skończy. Wszystkie rzeczy, o których marzyłam zamiast nauki, tuż po tym właśnie wyżej wspomnianym ostatnim egzaminie, pójdzie w zapomnienie. Najlepiej nauczyłam się akurat marnować swój cenny czas, bo ciągle mam na to jakieś wymówki. A to jestem zmęczona, a to nie mam czasu, a to coś tam… a tak naprawdę, zazwyczaj nie robię wtedy nic.

My jako społeczeństwo współczesne najwięcej możemy powiedzieć o marnowaniu czasu, a najczęściej marnujemy go właśnie siedząc bezczynnie wpatrzonymi w ekrany komputerów czy telewizji. Najłatwiej nam znajdować sobie przeróżne wymówki, aby tylko odłożyć na później coś, co mimo że sprawiałoby nam przyjemność, odebrałoby nam czas „odpoczynku” przy ulubionym serialu. Przyznaję się, ja robię tak samo.

Sama nie wiem czy uda mi się wyzbyć tego złego nawyku i czy zacznę wreszcie realizować pomysły, które wpadają mi do głowy. Gdy się dowiem na pewno zobaczycie tego efekty, jeśli nie, to analogicznie. Zacznijmy żyć chwilą. Co nam kiedyś zostanie po czterech godzinach dziennie spędzonych na tik toku?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *