EntertainmentLatestVideosWordPress

Oh, Hi Mark! O fenomenie The Room Tommy’ego Wiseau

Obywatel Kane złych filmów. Szybko po premierze okrzyknięty najgorszym filmem świata. Co powoduje, że stał się legendą wśród kinomanów?

 

Zycie poczciwego bankiera zostaje wywrócone do góry nogami w momencie, gdy jego narzeczona zaczyna się spotykać z ich najlepszym przyjacielem. Co mogło pójść nie tak przy tak emocjonującym zarysie fabuły? Otóż…wszystko. Za scenariusz, reżyserię i produkcję filmu odpowiadał jeden człowiek – Tommy Wiseau. Jakby tego było mało, Wiseau wciela się w Johnny’ego – głównego bohatera tej wspaniałej produkcji. Możemy więc mówić o kinie autorskim pełną gębą. Sam Tommy jest postacią bardzo tajemniczą – przez długi czas nikt nie wiedział jak się naprawdę nazywa, skąd pochodzi, ile ma lat, a co najważniejsze: skąd wziął pieniądze na realizację filmu?(Zaznaczmy, że kosztował on 6 milionów dolarów).

 

Ciekawostka: W 2016 roku ujawniono, że Wiseau tak naprawdę nazywa się Tomasz Wieczorkiewicz i pochodzi z Poznania.

 

Jak wyglądała praca na planie?

Zamysłem Tommy’ego było użycie do kręcenia dwóch kamer – cyfrowej i analogowej. Niestety, nikomu nie udało się wybić mu z głowy tego genialnego pomysłu. Co więcej, nasz reżyser postanowił zaszaleć z efektami specjalnymi i wykorzystał green screen do nagrywania scen, mogących bez problemu powstać w plenerze(Już wiemy kim inspirowali się twórcy Zmierzchu w scenach w lesie!). Ciekawą kwestią jest to, że żaden z aktorów nie uzyskał dostępu do pełnego scenariusza.

 

 

Odbiór

Przy budżecie sześciu milionów dolarów, w ciągu dwóch tygodni wyświetlania na ekranach kin, dzieło Tommy’go zarobiło zawrotne 2 tysiące dolarów. Duża część widowni wychodziła w trakcie seansu domagając się zwrotu pieniędzy.
Z czasem jednak okazało się, że ludzie zakochiwali się w tym arcydziele, rozpatrując go w kategorii filmów tak złych, że aż dobrych. Przyczyniły się do tego zdjęcia, tanie dialogi, dziury fabularne, absurdalne wątki, a przede wszystkim gra aktorska reżysera i spółki. Kultowe „What a story, Mark” czy „You’re tearing me apart, Lisa!”  wyryły się w pamięci widzów już chyba na zawsze.
Duże znaczenie dla kultowości the Room odegrała także sama postać głównego twórcy, który cały czas uważa swoje „dziecko” za majstersztyk.

 

 

„Despite The Room’s reputation as the Citizen Kane of bad movies, Tommy continues to believe that his is the greatest film of all time.” – Greg Sestero, autor książki „Disaster Artist”
     Ale co dokładnie o dziele mówi sam twórca?
The Room opowiada o relacjach. The Room to ja i ty i każdy mieszkający w Ameryce. Tym właśnie jest głównie The Room. Zawsze mówię, że możecie się śmiać, możecie płakać, możecie siebie wyrażać, ale błagam, nie rańcie się”.
Kończąc już ten artykuł muszę swierdzić, że Tommy ma rację. The Room nie tylko opowiada o relacjach ale i pozwala je tworzyć. Z nim będziemy się śmiać i płakać. To, że niekoniecznie z powodów zamierzonych przez reżysera, jest już mniej ważną kwestią.

Dla bardziej zainteresowanych produkcją tego dzieła, polecam wydany w 2017 roku „Disaster Artist”,  film o kulisach pracy nad the Room.

 

THE DISASTER ARTIST Trailer!!!!

Here’s full trailer for big Hollywood movie #TheDisasterArtist. I’m very proud to be a part of this!

Opublikowany przez Setha Rogena Czwartek, 14 września 2017

 


Który z filmów „tak złych, że aż dobrych” jest twoim ulubionym?
1. The Room
2. Birdemic: Shock and terror
3. Rekinado
4. Troll 2
5. Inny

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *